Introspekcja - (z łac. - introspectio - wglądanie do wnętrza) - w psychologii termin oznaczający obserwowanie, badanie i analizowanie własnych przeżyć psychicznych, procesów świadomości; inaczej samoobserwacja.
Jeżeli chcesz otrzymać nasz biuletyn, informacje o zmianach w serwisie zaprenumeruj newsletter. Wystarczy, że podasz swój adres e-mail.
Jak Ci się podoba nasza strona?
MediPage - internetowa księgarnia medyczna dla lekarzy
Księgarnia Psychoanalityczna
www.psychoanalityczna.pl
Księgarnia psychologiczna
www.psyche.pl![]()
(...) W 1989 roku na Międzynarodowym Kongresie Psychoanalitycznym w Rzymie otrzymałam członkostwo Międzynarodowego Towarzystwa Psychoanalitycznego (IPA), jako osoba wykształcona i związana z Paryskim Instytutem. Wkrótce potem wraz z kolegami założyliśmy Instytut Psychoanalizy i Psychoterapii taki, który by łączył pracę psychoanalityków i terapeutów, stąd w nazwie są te dwie części: psychoanaliza i psychoterapia. I tu właśnie ogniskuje się ta filozofia instytutowa - by włączać analizę tam gdzie jest to możliwe w leczeniu pacjenta i łączyć ją, gdy to jest potrzebne, z lekami lub innymi technikami.
Równolegle powstało Polskie Towarzystwo Rozwoju Psychoanalizy, które założyła grupą kolegów m.in. Wojciech Hańbowski i pani Elżbieta Bohomolec. W późnych latach dziewięćdziesiątych doszło do fuzji tych dwóch instytucji. Powstało Polskie Towarzystwo Psychoanalityczne, jednakże Instytut się nie rozwiązał, gdyż się okazało, że koledzy, którzy są związani z Instytutem jako formacją widzą jako celowe szkolenie, z głównym nastawieniem na psychoterapię psychoanalityczną.
W międzyczasie nurt światowy dopędził Instytut, albo Instytut dopędził nurt światowy - lata dziewięćdziesiąte i dwutysięczne to jest ogromny rozkwit technik psychoterapii psychoanalitycznej. W zeszłym roku, gdy byłam na konferencji prowadzonej przez A. Green'a potwierdziło się to, że obecnie psychoterapia psychoanalityczna jest podstawowym narzędziem pracy ze względu na intensywną liczbę pacjentów tworzących tzw.: nową patologię, gdzie nie zawsze jest możliwe leczenie czystą klasyczną techniką. To utwierdziło nas w poczuciu, że istnieje naturalna potrzeba by Instytut dalej funkcjonował.
Moim zdaniem, gdy istnieje parę opcji, to zyskują na tym i terapeuci i pacjenci, gdyż jak wiadomo każdy monopol hamuje rozwój. Dzięki temu młodzi koledzy chcący podjąć szkolenie psychoterapii psychoanalitycznej mogą wybierać pomiędzy różnymi miejscami, które takie szkolenie oferują. Także pacjenci mogą wybierać pomiędzy różnymi warsztatami pracy.
Podstawowym celem szkolenia terapeutów, począwszy od Freuda, jest i powinna być pomoc w wytworzeniu niepowtarzalnego warsztatu, przy zachowaniu podstawowych reguł. Freud ogromną uwagę zwracał na to, aby każdy analityk, w momencie intymnego związku z pacjentem, w sytuacji leczącej, był autentyczny i niepowtarzalny; nie może być czyimś echem, czy echem superwizora, czy też jakiejś teorii. Praca psychoanalityczna zarówno od strony analityka jak i pacjenta ma ten sam wymiar: wspólnego tkania czegoś nowego. I tkają to obie strony. Dlatego analityk też musi mieć pewną swobodę, by mógł tę swoją część osobowości, niepowtarzalną, tam gdzie się spotyka na poziomie głębokich przeżyć świadomych i nieświadomych z pacjentem mieć wolną, czystą przestrzeń, by proces toczący się mógł być autentyczny i niepowtarzalny. Tak jak nie można powtórzyć żadnego związku dziecka z matką.
Aktualnie pracuję w trzech obszarach, które staram się łączyć. Po pierwsze pracuję w psychiatrii: od 1971 roku pracowałam na całym etacie (początkowo jako terapeuta a następnie superwizor) a od dziesięciu lat pracuję na pół etatu. Jestem superwizorem, to znaczy konsultantem do spraw rozwoju psychoterapii w Psychiatrycznym Specjalistycznym Społecznym Zespole Opieki Zdrowotnej miasta stołecznego Warszawy i prowadzę superwizję w dziecięcym oddziale, w ośrodku, który współzałożyłam w 1990roku. Jest to Ośrodek Terapii Dziecka w Środowisku. Wprowadziłam tu sposób pracy jaki mogłam nauczyć się podczas stażu w XIII dzielnicy w Paryżu. Drugi obszar, w którym praca jest dla mnie bardzo ważna to oczywiście Instytut. Zarówno: praca organizacyjna, jak i szkoleniowa. Staram się by osoby szkolące się w Instytucie miały możliwość pracy tam, gdzie jestem superwizorem. Na przykład w ośrodku "Aga", gdzie prowadzę superwizję pracy z dziećmi z zaburzeniami autystycznymi, czy z porażeniem mózgowym. Prowadzę także superwizję indywidualną z kolegami z różnych poziomów szkolenia w IPP. W ramach Instytutu jestem także kierownikiem Ambulatorium Psychoanalitycznego mieszczącego się w siedzibie IPP na ulicy Kruczej. Zespół Ambulatorium Psychoanalitycznego jest, można by powiedzieć, oddział dzienny dla pacjentów leczących się w sektorze prywatnym u terapeutów, którzy są członkami Instytutu. Wprowadzamy tu również psychoanalizę rodzin. Jest to nowość w świecie psychoanalizy, i dlatego staram się to przenieść do Polski.
W szkoleniu terapeutów pracujących z dziećmi pomaga Instytutowi pani Anastazja Nakov. W tym roku pięciu terapeutów zdobyło certyfikat Polskiego Towarzystwa Psychoterapii Psychoanalitycznej, tj.: Anna Chrostowska-Buzun, Monika Jakubowicz, Grażyna Miazga, Agnieszka Ryczko-Ike i dr. Cezary Żechowski.
Trzecim obszarem, w którym pracuję jest Uniwersytet Warszawski: jestem adiunktem, na Wydziale Psychologii w Katedrze Psychopatologii i Psychoterapii, w trakcie habilitacji pod tytułem "Progi narodzin". Mówi ona o momentach rozwojowych w kuracji analitycznej. W powyższej pracy pragnę pokazać jak dobra konceptualizacja teoretyczne pomaga w rozumieniu i posuwaniu naprzód pracy klinicznej z pacjentem. Podstawową konceptualizacją jest tu koncept "martwej matki" André Greena.
Na Uniwersytecie prowadzę wykład z psychoanalizy: "Psychoanaliza: Współczesne ujęcia teorii i praktyki." Prowadzę także małą grupę analityczną oraz zajęcia stażowe. Dla mnie jest to szczególnie szczególnie ciekawe, ważne zawodowo i emocjonalnie, żeby studentom, jeszcze na poziomie ich studiowania, dostarczyć konkretne doświadczenie kliniczne, by sami mogli rozeznać się czy chcą później pracować jako terapeuci.
Oprócz wymienionych do tej pory zajęć prowadzę praktykę prywatną; jestem członkiem i analitykiem treningowym Polskiego Towarzystwa Psychoanalitycznego, gdzie jestem teacherem. Ostatnio prowadziłam cykl seminariów dla kandydatów Towarzystwa: "Psychoanaliza - wiodące teorie nurtu francuskiego".
W każdym dniu tygodnia staram się o proporcjonalność pomiędzy aktywnością szkoleniową a leczącą.
Mój mąż jest profesorem fizyki i rytm życia mamy podobny bo oboje bardzo lubimy swoje zawody. Teraz jestem to taki okres życia, kiedy człowiek jeszcze nie jest stary a może już korzystać w pełni ze swoich doświadczeń, a nadto, co jest bardzo ciekawe, istnieje już współpraca z młodszymi kolegami, którzy już są bardzo dojrzali - mają już samodzielne, zawodowe możliwości i sukcesy.
- Kiedy i dlaczego się narodził pomysł powstania Instytutu? Kto założył Instytut?
K.W.: Instytut powstał w 1991. Członków założycieli było dwudziestu kilku i byli to zarówno terapeuci psychoanalityczni jak i osoby, którzy szkoliły się w czystej psychoanalizie. Od początku była to struktura zarówno szkoląca jak i samokształcąca się w technikach psychoanalitycznych. Od samego początku nazwa uwzględniająca psychoanalizę i psychoterapię była tak znacząca, bo była adekwatna do obszaru pracy członków założycieli. Kilku członków założycieli, o czym już wcześniej mówiłam, miało już stopień doktora.
Już wtedy raz w miesiącu odbywało się seminarium kliniczne dla wszystkich członków, by wszyscy mogli się razem spotkać, podyskutować. Raz w roku odbywa się konferencja - "Dni Instytutu" . W 1996 roku powstało wydawnictwo - "Dialogi", które jest także bardzo ważnym elementem naszej pracy instytutowej.
- Jakie były najważniejsze wydarzenia w historii Instytutu?
K.W.: Na początku, gdy Instytut powstawał, była z nami Anie Bergman znakomita psychoanalityczna dziecięca, uczennica Margaret Mahler, która wraz z grupą amerykańską zasiliła nas swoją energią i entuzjazmem. W tej grupie był także Joseph Simo, który wniósł wiele doświadczenia klinicznego i rozumienia teoretycznego. Prowadził on kilkakrotnie "Dni Instytutu", dzielił się z nami swoimi artykułami. Wielu z nas jest z nim do tej pory związanych w sposób zawodowy, z jego klinicznym sposobem myślenia. Był on kolegą Piery Aulagnier, Simo sam integrował doświadczenia z pracy we Francji i Hiszpanii, a teraz pracuje w Nowym Jorku.
Od początku, staraliśmy się, aby nasi członkowie mieli superwizję także poza granicami kraju u terapeutów należących do I.P.A. i jak się okazało, ułatwiało to ich późniejsze wejście do tej organizacji. Na samym początku była taka grupa - pani Krystyna Łukasiak, pani Alicja Wyrzykowska, pan Marek Jasiński, pan Jacek Budejko, pani Zofia Czepulonis-Panasiuk i pani Eliza Gadoś. Jeździli oni do Berlina i do Hajdelbergu, przez wiele lat raz w miesiącu przez sześć lat. Oprócz tego mieli oczywiście superwizję w Polsce.
Corocznym ważnym wydarzeniem IPP są Dni Instytutu. Dni, ponieważ równie ważny dla relacji z kolegami spoza Instytutu są przedkonferencyjne i pokonferencyjne dni. Tutaj bardzo dużo uwagi poświęcamy na ustalenie tematu i osób prezentujących. Dni Instytutu obecnie są ważnym wydarzeniem środowiskowym. Ich pomysł powstał na przełomie czasów komunistycznych i dzisiejszych. Dawniej koledzy z krajów kapitalistycznych zapraszali z za żelaznej kurtyny osoby zaangażowane w psychoanalizę zgodnie z duchem "pomocy ubogim krewnym". W 1989 roku skończyła się ta formuła - byliśmy już wolni i nie mieliśmy "bogatych krewnych" za granicą, którzy chcieliby nas zapraszać a podróże na zagraniczne konferencje nie były na polską kieszeń. Zzawsze wychodziliśmy z założenia, że jeśli czegoś nie ma a jest potrzebne, to trzeba to zrobić, w związku z tym, postanowiliśmy sami organizować konferencje, by nadal móc się uczyć. Zaczęliśmy na Dni Instytutu zapraszać kolegów, którzy, ze względu na więź z nami i sympatię zgadzali się przyjeżdżać, oraz nas uczyć często również za własne pieniądze i nas uczyli. Dawali nam również swoje artykuły do wydawnictwa Dialogi, co nam bardzo pomagało i nas wzmacniało.